Obudziłam się dzisiaj z myślą, że założę bloga.
Zrobienie całej oprawy wizualnej zajęło mi całe pół litra czarnej kawy i jednokrotne wysłuchanie albumu Lykke Li I never learn.
I oto jestem. A właściwie jest mój blog, czyli mały, internetowy kąt Czarnej Kawki.
Czuję potrzebę pisania, nie ważne czy ktoś poświęci chwilę na przeczytanie tego co mam do powiedzenia. Będzie mi miło, choć nie ukrywam, że to nie jest celem. Celem jest... no właśnie, co jest celem? Za jakiś czas pewnie do tego dojdę, póki co będę po prostu pisać, wrzucać zdjęcia, dzielić się spostrzeżeniami i małymi skrawkami mojego życia i mojego świata.
Póki co, dziękuję że wpadłeś choćby przez przypadek :)
- Kawka